20 08

Przestój kosztuje więcej niż sama przeprowadzka

Przy przenosinach linii produkcyjnej najłatwiej policzyć to, co widać na fakturze: demontaż, transport, dźwig, ponowny montaż. Znacznie trudniej policzyć to, czego na fakturze nie ma, czyli dni, w których linia nie produkuje. Zakład nadal utrzymuje ludzi, płaci za powierzchnię i realizuje zobowiązania wobec odbiorców, tyle że bez bieżącej produkcji. Dlatego w relokacjach przemysłowych podstawową jednostką planowania nie jest koszt usługi, tylko długość okna postojowego.

Ta perspektywa zmienia kolejność decyzji. Zamiast pytać, jak najtaniej przewieźć maszyny z punktu A do punktu B, warto zapytać, co musi być gotowe w nowej lokalizacji, zanim pierwsza maszyna zostanie odłączona od mediów. Przy takim ustawieniu problemu okazuje się, że większość ryzyka nie leży w transporcie, tylko w przygotowaniu obiektu docelowego i w dokumentacji stanu wyjściowego.

Harmonogram układa się od końca

Sprawny plan relokacji powstaje wstecz, od daty ponownego uruchomienia produkcji. Najpierw ustala się, kiedy linia ma wznowić pracę i w jakim reżimie, potem cofa się o czas potrzebny na rozruch technologiczny, testy i odbiory, dalej o montaż i podłączenie mediów, a dopiero na końcu wyznacza się dzień demontażu. Planowanie w drugą stronę, czyli od dnia wyłączenia maszyn, zwykle kończy się kumulacją opóźnień na etapie uruchomienia, bo bufor zjadają wcześniejsze prace.

W praktyce niemal każdy zakład ma też etapy, których nie da się prowadzić równolegle. Instalacje w nowym obiekcie muszą być odebrane, zanim ustawi się na nich urządzenia. Fundamenty i posadzka pod maszyny ciężkie potrzebują czasu na osiągnięcie parametrów. Media technologiczne, takie jak sprężone powietrze, woda lodowa czy odciągi, wymagają prób przed podłączeniem produkcji. Tych terminów raczej nie da się skrócić, można je natomiast przesunąć wcześniej, tak aby nie nakładały się na okno postojowe.

Coraz częściej stosowanym rozwiązaniem jest relokacja etapowa. Zamiast wyłączać cały zakład, przenosi się linie sekwencyjnie, utrzymując część produkcji w starej lokalizacji. Wydłuża to całość projektu, ale skraca przerwę odczuwalną przez klienta. Wybór między jednym dużym oknem a serią mniejszych jest decyzją biznesową, nie techniczną, i powinien zapaść na samym początku, bo determinuje cały układ prac.

Dokumentacja stanu wyjściowego, czyli praca przed pracą

Częstym źródłem opóźnień nie jest awaria sprzętu, tylko brak wiedzy o tym, jak maszyna była podłączona i ustawiona przed demontażem. Jeśli nikt tego nie udokumentował, montaż w nowej lokalizacji zamienia się w rekonstrukcję z pamięci operatorów. Dlatego inwentaryzacja przedrelokacyjna powinna być traktowana jako osobny etap z własnym terminem i osobą odpowiedzialną, a nie jako czynność wykonywana przy okazji odłączania kabli.

Obszar Co należy zebrać Po co
Maszyna Masa, gabaryty, punkty podnoszenia Dobór dźwigu i osprzętu
Media Przyłącza, przekroje, ciśnienia Przygotowanie nowej lokalizacji
Ustawienie Poziomy, osie, punkty odniesienia Odtworzenie geometrii linii
Sterowanie Kopie programów i parametrów Szybszy rozruch po montażu
Stan techniczny Dokumentacja zdjęciowa, usterki Rozdzielenie odpowiedzialności

Dokumentacja zdjęciowa przed demontażem pełni jeszcze jedną funkcję, o której łatwo zapomnieć. Jeśli po uruchomieniu ujawni się uszkodzenie, tylko rzetelny zapis stanu wyjściowego pozwala ustalić, czy powstało w transporcie, czy istniało wcześniej. To kwestia rozliczeń z wykonawcą i z ubezpieczycielem, więc warto ją zamknąć, zanim ktokolwiek odkręci pierwszą śrubę.

Jeden wykonawca czy kilku podwykonawców

Relokacja składa się z prac, które w normalnym trybie realizują różne firmy: demontaż mechaniczny, odłączenie instalacji, transport ponadgabarytowy, praca sprzętu podnoszącego, montaż i uruchomienie. Rozdzielenie tych zakresów między kilku dostawców bywa korzystniejsze w zestawieniu ofert, ale przenosi na zakład rolę koordynatora. To zakład odpowiada wtedy za to, że dźwig przyjedzie w tym samym dniu co ekipa demontażowa, a maszyna dotrze wtedy, gdy posadzka będzie gotowa.

Model z jednym wykonawcą przenosi tę odpowiedzialność na zewnątrz. Firmy realizujące relokacje i instalacje linii produkcyjnych prowadzą projekt od inwentaryzacji, przez demontaż i transport, po ustawienie i przekazanie do rozruchu, co upraszcza obieg informacji i skraca czas reakcji na zmiany w harmonogramie. Przy projektach wieloetapowych i przy liniach o dużej liczbie powiązań między urządzeniami ta różnica jest odczuwalna właśnie w długości przestoju.

Transport, granice i formalności

Przewóz maszyn rzadko mieści się w standardowej skrzyni ładunkowej. Elementy ponadnormatywne wymagają zezwoleń, wyznaczonej trasy, czasem pilotażu, a przy przejazdach zagranicznych dochodzą przepisy kolejnych krajów i odrębne procedury uzyskiwania zgód. Czas potrzebny na formalności bywa dłuższy niż sam przejazd, dlatego wnioski przygotowuje się równolegle z pracami przygotowawczymi, a nie po zakończeniu demontażu.

Osobnym zagadnieniem jest zabezpieczenie ładunku. Obrabiarki i urządzenia precyzyjne wymagają zablokowania elementów ruchomych, zabezpieczenia prowadnic oraz kontroli warunków transportu. Wstrząsy i wilgoć potrafią zrobić szkodę, która ujawnia się dopiero na etapie testów, kiedy koszt naprawy rośnie o czas kolejnego postoju. Przy projektach realizowanych na kilku rynkach jednocześnie sensowne bywa korzystanie z wykonawcy, który prowadzi relokacje maszyn i urządzeń także poza Polską, bo zna wymagania formalne i realia pracy na obcych obiektach.

Rozruch, odbiory i ludzie

Ostatni etap jest tym, w którym najczęściej znika rezerwa czasowa. Po ustawieniu i podłączeniu maszyna wymaga wypoziomowania, sprawdzenia geometrii i prób pod obciążeniem, a linia jako całość potrzebuje synchronizacji między urządzeniami. Do tego dochodzą odbiory instalacji, wymagania bezpieczeństwa i, w wielu branżach, ponowna kwalifikacja procesu. W sektorze spożywczym i motoryzacyjnym te wymagania bywają bardziej czasochłonne niż sam montaż.

Nie warto też pomijać kwestii obsady. Nowy układ hali oznacza inne drogi transportowe, inne miejsca odkładcze i często inaczej zorganizowane stanowiska pracy. Zespół, który przez lata pracował w starym layoucie, potrzebuje czasu na dojście do dotychczasowej wydajności. Zaplanowanie krótkiego okresu pracy w obniżonym tempie jest tańsze niż tłumaczenie odbiorcom, dlaczego pierwsze partie po przenosinach wyszły z opóźnieniem.

Najczęstsze pytania

Od czego zacząć planowanie relokacji zakładu?

Od ustalenia docelowej daty wznowienia produkcji i od inwentaryzacji parku maszynowego. Dopiero te dwie informacje pozwalają realnie ocenić, ile potrwają prace i czy przenosiny da się zrealizować w jednym oknie postojowym, czy lepiej rozłożyć je na etapy.

Czy da się przenieść linię bez zatrzymywania produkcji?

Całkowicie bez przerwy zwykle nie, ale przy relokacji etapowej przerwa dotyczy pojedynczych linii, a nie całego zakładu. Warunkiem jest dostępność powierzchni w nowej lokalizacji w czasie, gdy część maszyn wciąż pracuje w starej.

Kto odpowiada za uszkodzenie maszyny w transporcie?

Zależy to od zapisów umowy i zakresu ubezpieczenia, ale w praktyce rozstrzyga dokumentacja stanu technicznego sprzed demontażu. Bez niej ustalenie momentu powstania uszkodzenia bywa niemożliwe.

Jak długo trwa przygotowanie dokumentów na transport ponadgabarytowy?

Termin zależy od trasy, wymiarów ładunku i liczby zarządców dróg, a przy przewozach międzynarodowych także od procedur w poszczególnych krajach. Wnioski składa się z wyprzedzeniem, równolegle z pracami przygotowawczymi na obiekcie.

Pozycjonowanie stron Warszawa